Z CZYM MOŻNA MIEĆ KŁOPOTY?

Sądzę, że miałeś okazję stwierdzić to sam w różnych sytuacjach: niekorzystne myślenie o sobie jest samospełniającym się proroctwem. Nie jestem w stanie omówić rozlicznych dziedzin, w których może Cię hamować i ograniczać, jednak muszę poświęcić parę słów pizynajmniej nauce i pracy. Co do zdolności uczenia się – mam sporą wprawę w przebijaniu się przez uporczywe złe mniemanie o sobie osób uczących się języków obcych i pracy z komputerem. To równie dobre przykłady jak każde inne.

We wmawianiu sobie, że ’’komputer to nie dla mnie” i ’’nigdy się tego nie nauczę” celują kobiety. Jeżeli już potrzeba albo chęć zmusi którąś z moich zaprzyjaźnionych pań, żeby jednak spróbować, zaczynam od tego: „Ta maszyna nie jest dużo bardziej skomplikowana od pralki automatycznej. Umiesz ją obsługiwać? Jeśli tak, to z komputerem też dasz sobie radę”. Oczywiście początkowo nie wierzą, ale stopniowo – parę prostych operacji, żeby przekonać się, że to skomplikowane zwieizę jest posłuszne – nabierają pewności siebie. ’’Napisz coś, wydrukujemy to”, żeby mogły szybko zobaczyć efekt swojej pracy. I jeszcze namawiam je do robienia błędów, żeby się z nimi oswoiły i przy samodzielnych próbach nie wpadały w totalną bezradność, kiedy coś pójdzie nie tak.

Z nauką języków jest podobnie. Jest mnóstwo ludzi, którzy latami obiecują sobie, że zabiorą się za angielski czy francuski, i nie robią tego, bo nie wierzą, że coś im wyjdzie. Znam na to dwa sposoby proste i trzeci pracochłonny. Pierwszy: weź obcojęzyczną gazetę i na dowolnej stronie (byle nie z ogłoszeniami) znajdź 100 słów, które rozumiesz. Nie uda Ci się to po grecku czy po węgiersku, ale angielski, niemiecki, włoski, hiszpański, nawet holenderski czy portugalski od razu stanie się bardziej przezroczysty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *